Złoto czy srebro

Nigdy nie lubiłam złotej biżuterii, zawsze preferowałam srebro. Czasami jednak dostawałam w prezencie od kochających cioć złote łańcuszki czy pierścionki. Leżały tylko bezużytecznie w szufladzie, zapomniane i nigdy nienoszone. Żółte złoto zawsze kojarzyło mi się z takim bogactwem na pokaz – w końcu każdy król z bajki posiadał zrobione z niego berło i koronę. Zwykli ludzie zakochali się w złocie, może właśnie dlatego, że też chcą poczuć się takimi ważnymi i dostojnymi osobami? Następne skojarzenie, jakie budzi we mnie złoto wiąże się z Rosjanami, którzy 20 lat temu opanowali nasze bazary. Wtedy można było kupić wszystko ze złota, nie tylko biżuterię, i to za naprawdę niewielkie pieniądze. Dzięki temu każdy Polak miał w swoich zbiorach wyrób z tego kruszcu. Pamięta ktoś jeszcze te złote sygnety, które z dumą nosili panowie? Zapewne ma je jeszcze wielu z was w swoich domach. Leżą bezużyteczne, dawno już niemodne, wręcz przynoszące bardziej wstyd i kompromitację niż dumę. Nie muszą być one jednak takie bezwartościowe, wystarczy odwiedzić pierwszy lepszy skup złota i jeszcze zarobić na tej tandecie. Przy okazji odkurzy się trochę szufladę z biżuterią. W nie jednym domu zapewne można by znaleźć dużo więcej takich „okazów” godnych tylko zaniesienia na skup złota. Kto bowiem nie ma złotego kolczyka bez haczyka czy kawałka łańcuszka, którego już nigdy nie da się założyć? Albo tak jak ja – nietrafionych złotych prezentów od cioć? Nie ma sensu czekać aż gust nam się zmieni i twardo obstawać przy tym, że każdy musi posiadać złoto – chociażby tylko dla samego posiadania.